Szkolenia dla fizjoterapeutów - jak się w tym odnaleźć? - Kobieca Fizjoterapia Joanna Piórek-Wojciechowska

Szkolenia dla fizjoterapeutów – jak się w tym odnaleźć?

Dostaję od Was mnóstwo pytań odnośnie szkoleń, które warto zrobić na początku przygody z uroginekologią. Co wybrać na początek? Czy po kilku modułach danego szkolenia ma się na tyle dużą wiedzę, że można już zacząć pracować z pacjentkami?

Powiem Wam, że zawsze mam problem z podpowiedzeniem, które szkolenie zrobić warto a które nie lub co jest dobre na początek. To zależy od wielu rzeczy – czy jeszcze studiujecie i nie macie doświadczenia w pracy z pacjentami? A może do tej pory pracowałyście na przykład w ortopedii i potrzebujecie zmiany? Jaką wiedzę już posiadacie? Jak dobrze czujecie tkanki? Pytań jest wiele, stąd zawsze moje wątpliwości.

Przed wyborem szkolenia warto zastanowić się czego konkretnie chciałabym się nauczyć? Jakich narzędzi do pracy z pacjentem mi brakuje?

No i dobra – jeśli jeszcze studiujecie, nie pracujecie z pacjentem to skąd możecie wiedzieć czego Wam brakuje? Pamiętam, że jak zastanawiałam się nad tym na licencjacie to w głowie miałam jedną odpowiedź – ‘potrzebuję wszystkiego! Nie mam pojęcia co z tym pacjentem robić!’. To zupełnie naturalne, bo – nie oszukujmy się – wiele uczelni przekazuje niestety wiedzę mocno nieaktualną, a o uroginekologii lewie wspomina! I zupełnie nie przygotowuje nas na zderzenie z realną pracą z pacjentem!

Jeśli jeszcze studiujecie, zafascynowała Was uroginekologia i już wiecie, że to jest coś dla Was myślę, że to będzie ważna wskazówka:

Nie skupiajcie się tylko na szkoleniach stricte z uroginekologii.

Dlaczego? Ponieważ pracujemy z całym człowiekiem, a nie na przykład tylko jego miednicą! Pracując czy to z nietrzymaniem moczu czy z bólem kręgosłupa w ciąży czy z rozejściem mięśnia prostego brzucha musicie nauczyć się patrzeć na pacjentkę globalnie.

Przykład? Podczas terapii nietrzymania moczu nie skupiamy się tylko na izolowanych ćwiczeniach mięśni dna miednicy – często taka pacjentka potrzebuje nauki prawidłowego oddechu, ćwiczeń które pomogą jej utrzymać prawidłową postawę ciała, rozluźnienia różnych obszarów ciała, pracy z powięzią, pracy z narządami wewnętrznymi no i przede wszystkim wymaga to doskonałej znajomości anatomii palpacyjnej!

Dlatego skupienie się tylko na tym jak mają wyglądać ćwiczenia mięśni dna miednicy nie jest dobrym pomysłem i szybko przyniesie rozczarowanie – przecież zrobiłam tak jak mówili na szkoleniu a to nie działa! No właśnie – nie działa bo nie wystarczy skupić się tylko na miednicy. Trzeba zastanowić się dlaczego u tej pacjentki w ogóle to nietrzymanie moczu się pojawił, jaki jest pierwotny problem!

Dlatego warto wybrać się na szkolenia z anatomii palpacyjnej, powięzi, diagnostyki czy terapii wisceralnej. Przerobić sobie zagadnienia z treningu medycznego, reedukacji postawy. To wszystko składa się potem na Waszą pracę i spojrzenie na pacjenta .

Moja druga rada to:

Nie róbcie tysiąca szkoleń jeśli jeszcze nie pracujecie z pacjentem.

Dlaczego? Bo po ludzku połowę zapomnicie 🙂 Może to będzie fajnie wyglądało w CV, ale Wy nadal nie będziecie czuły się pewnie w tym co robicie.

Warto na początek zrobić szkolenia odnośnie treningu kobiet w ciąży/ po porodzie i dzięki temu zacząć pracę na przykład w szkole rodzenia by już ‘łapać’ kontakt z pacjentkami.

Rada numer trzy:

Jeśli wybieracie szkolenie odnośnie terapii mięśni dna miednicy upewnijcie się, że zawiera naukę PRAKTYCZNEGO badania dna miednicy!

Mówię o tym, ponieważ sama na początku popełniłam ten błąd – zrobiłam szkolenie które opierało się tylko na ćwiczeniach dna miednicy bez elementu badania. Cały czas słuchałam, że trzeba zbadać a nikt nam tego nie pokazał! Totalny bezsens i zmarnowanie mojego czasu. Oczywiście na tamten moment, bo zasób co ciekawszych ćwiczeń został mi w głowie do dziś i często z niego korzystam.

W każdym razie zwróćcie na to uwagę przy wyborze szkolenia – prawda jest taka, że nie można zajmować się profesjonalnie terapią dna miednicy bez uprzedniego zbadania siły i funkcji tych mięśni! Bo niby skąd macie wiedzieć czy pacjentka poprawnie aktywuje mięśnie, z jaką siłą, czy potrafi je rozluźnić itp? Tylko badanie da Wam taka wiedzę.

Po którym szkoleniu będziecie pewne, że macie wystarczająco dużą wiedzę by ruszyć do pracy z pacjentką?

No dobra – prawda jest taka że tak na 100% to prawdopodobnie po żadnym 🙂 Pewnie już wiecie, ze fizjoterapia to niekończąca się opowieść 🙂
Jestem prawie pewna, że po każdym szkoleniu będziecie miały milion pytań i wątpliwości. Ale to dobrze – taki stan mobilizuje do dalszej nauki, poszukiwania wiedzy z różnych źródeł i ‘drążenia tematu’.

Dlatego nie ma dobrej odpowiedzi pod tytułem – które konkretnie szkolenie jest dobre na początek.

Chyba nie ma takiego. Z każdego szkolenia wyniesiecie coś ciekawego, nowe spojrzenie na temat, nowe techniki i sposoby pracy z pacjentkami. Każde szkolenie jest taką cegiełką, którą budujecie swoje doświadczenie zawodowe i wiedzę.

Z mojego punktu widzenia lepiej na sam początek nie brać szkoleń, które zawierają elementy osteopatii. Dlaczego? Ponieważ osteopatia wymaga doskonałego czucia tkanki. Wiele technik opiera się właśnie na czuciu tego co masz pod dłonią.
Myślę, że nie jest żadną tajemnicą, że praktycznie nikt po samych studiach nie czuje dobrze tkanek. Tego uczy się każdy z nas podczas pracy z różnymi pacjentami. Piszę to zupełnie świadomie jak studentka Osteopatii 🙂

Co jest kluczem do sukcesu?

Przede wszystkim praktyka! Zrobiliście super szkolenie ale jeszcze nie pracujecie w zawodzie? Ćwiczcie na rodzinie lub znajomych! W wolnych chwilach odświeżajcie wiedzę z anatomii – może to brzmi nudno, ale bez tego ani rusz! To podstawa naszej pracy.

A na koniec powiem Wam szczerze, że obecnie wcale nie jest łatwo – powstał taki ogrom szkoleń, że można się nieźle w tym zagubić! W dodatku musicie mieć na uwadze, że nie ma konkretnych regulacji – szkolenie może poprowadzić każdy. Dlatego jeśli już macie zainwestować nie małe pieniądze – sprawdzajcie kim jest człowiek, który je prowadzi. Ile lat pracuje w zawodzie? Jaką uczelnię skończył? Czy jest praktykiem? Gdzie pracuje? Jakie są o nim opinie? To wszystko jest ważne.

JESTEM

Joanna Piórek-Wojciechowska

Z zawodu i pasji zajmuję się terapią zaburzeń dna miednicy, fizjoterapią kobiet w ciąży oraz po porodzie.

Zafascynowana możliwościami jakie daje współczesna fizjoterapia, chciałabym dzielić się z Wami moją wiedzą i doświadczeniem w dziedzinie fizjoterapii kobiecej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.

MOŻE CIĘ

też zainteresuje